Dzierganie w lubomierskim parku

podziękowania za udział

 

 

 

Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych to święto zapoczątkowane w 2005 roku przez Danielle Landes. Jego obchody często trwają przez cały tydzień między drugą sobotą czerwca a jego trzecią niedzielą.

Jest to okazja dla osób zainteresowanych rękodziełem do spotkania się, wspólnego spędzenia czasu, podzielenia się wiedzą i wymiany doświadczeń.

Robótki ręczne przynoszą wiele korzyści.

Redukują stres i napięcie, rozwijają kreatywność, umiejętności manualne i koordynację ruchową,  dają poczucie satysfakcji z tworzenia, pozwalają na stworzenie własnych, niepowtarzalnych ozdób, ubrań i innych przedmiotów.

Są świetnym sposobem na spędzenie wolnego czasu, a nawet mogą stać się dodatkowym źródłem dochodu.

 Lubomierskie Centrum Kultury zorganizowało spotkanie z okazji tego święta w naszym miejskim parku.

Przybyłe na nie panie, zaopatrzone w druty, szydełka, włóczkę ochoczo zabrały się do pracy. Chętnie też wspominały początki swojej przygody z dzierganiem.

Pani Mariola mówi, że wydziergała sobie sama ślubną suknię, w której potem do ślubu poszła też jej siostra.

Dzierga od 7 klasy szkoły podstawowej, zrobiła już ponad 300 sweterków dla dzieci, mamy, bratanicy, męża dla siebie.

Pracuje na ogół wtedy, gdy padają deszcze i tylko wtedy, kiedy ma wolny czas. Lubi wymyślać różne wzory.

Prezentuje piękny biało-czarny sweterek z moheru, który wykonała w ciągu trzech tygodni.

Jej prace to swetry, szaliki, kominy.

Haftuje także ściegiem włoskim ósemkowym, wyhaftowała baldachim do kościoła.

Pani Lucyna stwierdza, że robótkami ręcznymi zajmuje się od liceum.

Nauczyły ją tego dziewczyny podczas pobytu w internacie.

Oprócz drutów, szydełka zajmuje się też wyszywaniem różnych obrazów.

Do tej pory wykonała ich aż 37!.

Na drutach nauczyła też robić swoją wnuczkę. Jej dziełem jest narzuta o wymiarach 2,20 x1,80 wykonana z kwadratów oraz narzuta 170 x 80.

Oprócz tego pochwalić się może wykonaniem 30 ozdobnych poszewek na poduszkę.

Mówi, że zrobionych własnoręcznie swetrów już nie potrafi zliczyć. Obecnie pracuje przy wykonaniu kapy ze 148 kwadratów.

Pani Krysia wspomina, że szyła na maszynie. Robiła sukienki garsonki, swetry bardziej na drutach. Ma maszynę dziewiarską. Umie też wyszywać. Pamięta, że jej mama przez całe życie robiła serwetki szydełkiem. Obecnie ma 20 letnią przerwę w dzierganiu.

Zapewnia, że jeżeli będziemy się spotykać częściej, to jest duża szansa, że wróci do robótek ręcznych i ponownie zacznie robić czapeczki, berety, szaliki i inne cudeńka.

Pani Ola.

Wykonała już dużo swetrów, sukienkę. Potem przyszedł kryzys i wszystko zostawiła.

Wspomina, że na drutach dużo się kiedyś robiło, bo nie można było wielu potrzebnych rzeczy kupić w sklepie.

Pani Ela informuje, że na drutach nigdy nie robiła.

Jej domeną było szydełko i wyszywanki. Robiła czapki, berety, szaliki, wyszyła obrus. Nauczyła swoją wnuczkę robótek szydełkowych. Z okazji Świąt wielkanocnych robi dekoracyjne osłonki na pisanki.

Pani Kasia może pochwalić się wykonaniem dwuczęściowych kostiumów kąpielowych, serwetek, mereżek. Wspomina, że wspólnie z siostrą, szyły sobie bluzki, sukienki, haftowały na nich różne motywy. Robiła też na krosnach i tkała ozdobne poszewki na poduszki. Zrobiła sobie z kółeczek zszywaną i obrobioną kamizelkę.

Wykonywała też różne pompony.

Potem przez lata niczego nie zrobiła. Teraz okazuje się, że sobie wszystko przypomina.

Deklaruje, że do robótek ręcznych chce wrócić.

Ja też mogę się pochwalić, że na drutach zrobiłam wiele swetrów, przede wszystkim dla swoich dzieci i dla siebie. Szydełkowanie też nie jest mi obce.

Podczas spotkania panie ochoczo wspominały dawne czasy, kiedy wiele rzeczy trzeba było robić samemu. Wówczas to z pudełek plastikowych robiło się biżuterię. Na drewnianej ramie czworokątnej z gwoździami tkało się, z elastycznej wełny robiło się kapcie. Hitem była dywanówka  z Kowar, z której robiło się włochate kamizelki, spódnice, sukienki.

Wszystkie panie zgodnie stwierdziły że bardzo chętnie uczestniczyć będą w takich spotkaniach. To, w którym uczestniczyły, dostarczyło im wiele radości, pozwoliło wymienić doświadczenia, spotkać się w przyjacielskiej i twórczej atmosferze.

 

 

Tekst i zdjęcia: Jadwiga Sieniuć

 

Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp
Email