„Chcieć to móc” – rozmowa z panem Marcjanem Majerem

IMG_0448

 

 

 

 

 

Kim jest pan Marcjan?

Pochodzę z Milęcic. Tu chodziłem do szkoły podstawowej, potem uczyłem się w LO w Lubomierzu i Gryfowie. Następnie na 11 lat wyjechałem do Niemiec, gdzie prowadziłem firmę ogrodniczą. Tam też urodziła się dwójka naszych dzieci i w 2016 roku wróciliśmy w rodzinne strony. W międzyczasie systemem gospodarczym wybudowałem dom w Pławnej Górnej.

Mam czwórkę dzieci, trzy córki i syna. Najstarsza latorośl ma 15 lat, najmłodsza córka 10 miesięcy. Moja żona pochodzi z Lubomierza.

Działalność z Niemiec przenieśliśmy tutaj. Chcieliśmy mieszkać w rodzinnych stronach.

Tu mieszkali nasi dziadkowie i rodzice. Pragnęliśmy,  aby nasza córka uczyła się w polskiej szkole.

 

Jest pan bardzo zaangażowany w życie wsi, jak to się zaczęło?

Najpierw zaangażowałem się do pomocy w Radzie Rodziców w Szkole Podstawowej w Pławnej.

Upłynęło parę lat przy prowadzeniu firmy i wtedy rozpoczął się remont świetlicy w Pławnej.

Od dawnego sołtysa Pławnej Górnej dostałem propozycję dotyczącą pomocy przy uruchomieniu działalności świetlicy.

Inni mieszkańcy też mnie do tego namawiali.

 

I do czego to doprowadziło?

We wsi odbyło się zebranie, na które przyszło prawie 90 osób deklarujących pomoc w działalności świetlicy.

Postanowiliśmy, że zorganizujemy gminne dożynki.

Było bardzo ciężko ale się udało. Wówczas przygotowaliśmy wystawę traktorów, lot balonem, kabaret pławniański i został założony zespół wokalny „Pławniańki”. Od tego momentu  również prężnie zaczęło działać KGW „Pławna”.

Dożynki były iskrą zapalającą przyszłe działania, a potem wszystko potoczyło się dalej.

Były ferie zimowe dla dzieci, festyn na rozpoczęcie lata, koncerty, spotkania, szkolenia i cały czas coś się dzieje.

 

Którą z tych wielu imprez wspomina pan najczęściej?

Spotkanie opłatkowe, bo uczestniczyli w nim starsi i młodsi mieszkańcy wsi, było czuć wspólnotę, integrację, wspólną więź, odbyło się mnóstwo przyjacielskich rozmów.

 

Jakie imprezy jeszcze zagościły w progach pławniańskiej świetlicy?

Odbył się też koncert skrzypcowy Wrocławskiej Orkiestry Kameralnej. Był to koncert świąteczny, który zgromadził bardzo dużo ludzi.

Dużym zainteresowaniem cieszą się koncerty naszych mieszkanek, a wykonawcami ich są:

Ania Pielichata, Martyna Kozdenba i Dominika Dziok – Mól, które tworzą zespół, śpiewają podczas rodzinnych uroczystości, a ostatnio wystąpiły podczas imprezy z okazji Dnia Matki. Zawsze można na nie liczyć.

Bez KGW Pławna, czyli aktywnych mieszkanek nie odbyłaby się tak naprawdę żadna impreza.

Można mieć tysiące pomysłów ale niezbędni są ludzie, by je realizować.

Nasza współpraca jest fantastyczna.

Uczestniczyliśmy w Nocy Muzeów i wtedy otwarta została oficjalnie „Kulturalna Stacja Pławna”, a w piwnicy powstała wystawa przedstawiająca rzeczy, których używali dawni mieszkańcy wioski.

Wtedy też była wystawa malarska naszych twórców z obrazami Dariusza Milińskiego, Andrzeja Cymona, Wioletty Rybiałek, Grzegorza Szymczyka.

Małgorzata Cymon zaprezentowała swoje piękne rękodzielnictwo.

 

Jakie są najbliższe plany i marzenia?

Chciałbym, abyśmy stworzyli w piwnicy Muzeum Kolejnictwa. Już trwają rozmowy z innymi muzeami kolei, które zadeklarowały chęć współpracy i przekazania nam eksponatów.

Chcemy udowodnić, że nie trzeba dużego miasta aby mogły odbywać się ciekawe wydarzenia kulturalne.

 

Od dwóch lat jest pan również sołtysem Pławnej Górnej. Zaangażowanie w działalność świetlicy wymaga ogromnego poświęcenia i dużo czasu. Oprócz tego pracuje pan zawodowo, ma także obowiązki rodzinne.

Jak udaje się to wszystko pogodzić?

Charakter mojej pracy zawodowej pozwala mi wygospodarować nieco czasu. Dzięki cierpliwości i wyrozumiałości mojej żony, mogę poświęcić swój czas prywatny na działalność społeczną, za co jestem jej bardzo wdzięczny. Mimo całego zaangażowania w życie sołectwa, to rodzina jest dla mnie najważniejsza.

Praca sołtysa to nie tylko działalność w świetlicy, ale konieczność załatwienia wielu innych spraw.

 

Co udało się już wykonać panu jako sołtysowi?

Naprawiliśmy wspólnie dwie duże drogi gminne z funduszu sołeckiego, przeprowadziliśmy remont barierek przy drogach. Przysługującej sołtysowi prowizji za zbieranie podatków przeznaczam na cele sołeckie.

Obecnie jesteśmy w trakcie budowy placu zabaw przy świetlicy. 13 czerwca planujemy otwarcie boiska koło szkoły, które powstało dzięki współpracy z gminą, szkołą w Pławnej i naszej pracy społecznej mieszkańców.

 

Panie z KGW powiedziały, że kiedy pan przekazuje im swoje pomysły, to lepiej jest siedzieć, bo z wrażenia można upaść. Skąd pan ma tyle zapału, inicjatywy, pomysłów, nieustannej chęci do działania?

Tak naprawdę to ja nie wiem, wszystko to jest nieodłączną częścią mnie. Do działania mobilizuje mnie integracja mieszkańców, ich zapał i chęć do pracy oraz efekty tej pracy. Jedynym problemem jest ciągły brak czasu.

 

Co chciałby pan jeszcze powiedzieć Czytelnikom?

Chciałbym bardzo podziękować władzom samorządowym, Lubomierskiemu Centrum Kultury, na których pomoc zawsze możemy liczyć.

Szczególne podziękowania kieruję do mieszkańców wspierających i pomagających we wszystkich działaniach, zarówno związanych z sołectwem jak i świetlicą. Osobne podziękowania kieruję w stronę KGW Pławna.

 

O czym pan marzy?

Chciałbym, żeby do współpracy dołączyły wszystkie sołectwa. Razem możemy więcej.

Moim marzeniem jako sołtysa jest to, aby powstała tu Cyklostrada.

Pogodzić i utrzymać w przyjaźni firmę, sołectwo, świetlicę i rodzinę, to najważniejsze zadanie.

Bardzo dziękuję za rozmowę, życzę nieustającej wytrwałości, sukcesów, osobistego szczęścia. 

 

Tekst i zdjęcia: Jadwiga Sieniuć

 

Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp
Email