Na naszych strażaków zawsze można liczyć. Często z narażeniem własnego życia ratują innych.
Nigdy nie odmawiają pomocy. Są zawsze tam, gdzie występuje jakieś zagrożenie, zdarzy się wypadek, pali się dom, trzeba ratować czyjeś życie.
Udzielają się przy zabezpieczaniu imprez, organizują akcje charytatywne. To wykwalifikowani, uczynni i bardzo potrzebni ludzie.
Rozmawiam z druhem Markiem Ciereszko by zdobyć aktualne wiadomości o naszej jednostce strażackiej.
Jaka jest strażacka statystyka za ubiegły rok?
Łącznie mieliśmy 105 wyjazdów. 34 z nich dotyczyły pożarów, a 58 razy likwidowaliśmy miejscowe zagrożenia (wypadki, kolizje, wiatrołomy, powódź).
Niestety, było też 13 fałszywych alarmów.
Jaki jest skład waszej strażackiej drużyny?
W służbie czynnej jest 24 strażaków, a łącznie w jednostce 55.
Władze naszej OSP to: Marek Ciereszko – Prezes, Piotr Kujawa – naczelnik, Łukasz Jurgiel – skarbnik, gospodarz – Łukasz Pludra, sekretarz – Łukasz Laszczyński.
Co wydarzyło się już w tym roku?
Odbyliśmy już 14 wyjazdów, w większości do palących się przewodów kominowych oraz kolizji.
Najbardziej zapamiętałem duży pożar budynku mieszkalnego w Pławnej Dolnej, gdzie dach nad głową straciła starsza pani wraz z wnukiem.
Kolizje występują przede wszystkim na DK 30.
Są tam już stałe punkty, gdzie bardzo często dochodzi do wypadków oraz kolizji drogowych. Ich główną przyczyną jest niedostosowanie do prędkości do warunków jazdy oraz brawura kierowców.
Co zmieniło się w naszej straży w ostatnim czasie?
Przede wszystkim zakupiliśmy nowy sprzęt i wyposażenie w postaci samochodu lekkiego typu pickup z napędem na cztery koła.
Jest to zakup, który będzie służył przy usuwaniu skutków kataklizmów, żywiołów i przy poszukiwaniu ludzi.
Zakup ten w całości sfinansowaliśmy z prywatnych funduszy strażaków ochotników.
Trzeba przypomnieć, że za udział w działaniach ratowniczych strażacy z Lubomierza nie pobierają ekwiwalentu, a pieniądze są przekazywane na potrzeby jednostki OSP Lubomierz.
W zeszłym roku druh Zbigniew Kostrakiewicz otrzymał jedno z najważniejszych odznaczeń strażackich – Krzyż Świętego Floriana.
Pan Zbigniew często odwiedza naszą remizę, zawsze służy pomocą i dobrą radą.
Przy jednostce OSP funkcjonuje Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza, w której jest 15 dzieci w wieku od 12 do 17 lat. Oni przygotowują się do służby strażaka ochotnika.
W styczniu zorganizowaliśmy zabawę opłatkowo – karnawałową dla strażaków z całej gminy. Odwiedzili nas wtedy: Burmistrz Mariusz Warowy, zaproszeni funkcjonariusze z Powiatowej Straży Pożarnej w Lwówku. Jest to już tradycja strażacka kultywowana od wielu lat.
Strażacy ochotnicy spotykają się wspólnie ze swoimi rodzinami i tak świętują nowy rok.
Jaki apel do mieszkańców mają teraz strażacy?
Zbliża się sezon wiosenny i bardzo apelujemy o niewypalanie traw. Tam żyją różne zwierzęta, pożar może się szybko rozprzestrzenić i zagrozić zabudowaniom oraz lokalnej ludności.
Które z wydarzeń utkwiło ci najbardziej w pamięci?
Na pewno powódź, która przyniosła wiele zniszczeń, ludzkich krzywd i dramatów. Dla strażaków też był to ciężki czas.
Strażacy działali nie tylko na naszym terenie, ale też pomagali druhom w sąsiednich gminach.
Jakie są marzenia lubomierskich strażaków?
Jest nim zakup ciężkiego samochodu ratowniczo – gaśniczego, który zapewniłby większy dostęp do wody podczas gaszenia pożarów.
Gmina jest słabo zwodociągowana i podczas akcji możemy korzystać przede wszystkim z 3000 litrów wody w naszym samochodzie.
Ciężki samochód ratowniczo – gaśniczy miałby około 7000 do 8000 litrów wody a jego koszt to 1,5 mln zł.
Istnieją szanse za uzyskanie dofinansowania do takiego zakupu.
Ciągle pojawia się niedobór sprzętowy.
Ile by się nie kupiło, zawsze będzie czegoś brakowało.
Zachęcam młodych ludzi do wstępowania w szeregi OSP. Każdy przyjęty zostanie serdecznie. Jest to szansa na rozwój osobisty ale także możliwość uczestnictwa w niesieniu pomocy innym.
Lubomierscy strażacy prowadzą klasę ratowniczo – strażacką w Zespole Szkół w Lubomierzu już trzeci rok. Jest w niej 20 uczniów.
Jak się wam współpracuje z jednostkami OSP z terenu naszej gminy?
W akcjach ratowniczo – gaśniczych współdziałamy i możemy na siebie liczyć ponad wszelkimi podziałami ludzkimi i politycznymi.
Strażacy to jedna rodzina.