Rozmowa z panią Agatą Hubską liderką i wolontariuszką Szlachetnej Paczki na terenie gmin Lubomierz i Wleń oraz okolic.
Szlachetna Paczka to ogólnopolski projekt pomocy biednym i potrzebującym rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej, organizowany przez Stowarzyszenie Wiosna od 2001 roku.
Paczka łączy tysiące osób: wolontariuszy, darczyńców, dobroczyńców oraz ubogie i biedne rodziny, które potrzebują pomocy innych. Pomoc rodzinom przekazywana jest podczas Weekendu Cudów, który odbywa się co roku w połowie grudnia.
Dzięki ogromnej pracy wolontariuszy Szlachetna Paczka zagościła też w naszym mieście i gminie i przyniosła obdarowanym mnóstwo szczęścia, radości, odmieniła ich smutny los.
Pracą naszych wolontariuszy kierowała pani Agata Hubska.
Poprosiłam ją o rozmowę:
Jak to się stało, że tak mocno zaangażowałaś się w akcję Szlachetnej Paczki?
Osoba, która mnie do tego namówiła twierdziła, że mam dużo wolnego czasu, lubię pomagać. Odpowiedziałam, że jest to bardzo duży obowiązek, który zajmuje mnóstwo czasu, że nie udźwignę tego, nie dam rady patrzeć na cierpienia innych ludzi, bo jestem bardzo wrażliwa.
Po namyśle podjęłam decyzję i mailowo zgłosiłam się na wolontariuszkę.
Po 4 godzinach nieprzerwanej rozmowy online z organizatorami tej akcji zostałam liderem na powiat lwówecki, a dokładniej na gminę Lubomierz, Wleń i okolice. Zgłosiłam się w sierpniu.
Jakie były kolejne etapy twojego wolontariatu?
Już nie było tak kolorowo. Musiałam znaleźć ludzi do pomocy. Każdy z nas musiał przejść szkolenie.
Było tu 8 wolontariuszy: dwie Anie, Marta, Gosia, Karolina, Kornelia, Agata, Sławek.
Moi wolontariusze to ludzie, którzy bez zbędnych pytań, od razu zgodzili się mi pomóc.
Po wielkich trudach udało mi się zdobyć telefony do ludzi potrzebujących pomocy.
Najpierw zajmowaliśmy się przygotowaniem pomocy ludziom w naszej gminie, a potem wszyscy wolontariusze zostali przekierunkowani na pomoc powodzianom.
Odwiedzaliśmy te rodziny, spisywaliśmy ich potrzeby, byliśmy świadkami wielu ludzkich nieszczęść i dramatów.
O pomoc dla nich walczyliśmy bardzo wytrwale.
Każdego potrzebującego trzeba było odwiedzić indywidualnie, poznać jego potrzeby i wypełnić obszerną broszurę „Spotkania z Rodziną w Szlachetnej Paczce. Przewodnik po pytaniach i rozmowie z rodziną”.
Każda rodzina dostała indywidualny numer, imiona zostały zmienione, żeby ochronić ich przed hejterami. Wszystkie dokumenty musiały się zgadzać.
Do pomocy zakwalifikowaliśmy 54 rodziny i udało się nam uzyskać pomoc dla wszystkich dzięki darczyńcom, którzy sami wybierali sobie rodzinę do pomocy. Spis potrzebujących rodzin znajdował się na stronie internetowej „Szlachetna Paczka”.
Każdy darczyńca musiał spełnić 3 kluczowe potrzeby wybranej przez siebie rodziny, a jego dobrą wolą była dodatkowa pomoc i każdy z nich zrobił więcej niż musiał.
Czy mieliście kontakt z darczyńcami?
Musieliśmy mieć. Każdy wolontariusz miał przypisaną do siebie rodzinę, którą przynajmniej raz odwiedził.
Każdy darczyńca, jak wybrał rodzinę do pomocy, kontaktował się z wolontariuszami.
Trafiliśmy na super darczyńców, którzy wielokrotnie kontaktowali się z nami, zadawali dodatkowe pytania, oferowali dodatkową pomoc.
Pomoc magazynowana była w Szczecinie, Poznaniu i Wrocławiu, bo z tamtych okolic pochodzili darczyńcy. Były to indywidualne rodziny lub duże firmy.
Weekend cudów odbył się 14 i 15 grudnia.
Zgromadzone w magazynach dary dojechały do nas trzema tirami w sobotę po 15:30. Pracy było do samego rana i w następnym dniu.
Każda pomoc składała się z wielu paczek, od 1 do 20 sztuk dla rodziny.
W darach było wszystko, od ciężkiego sprzętu typu: lodówki, pralki, zmywarki, odkurzacze, wanny, blaty kuchenne, meble, bojlery, laptopy, głośniki, artykuły spożywcze i chemiczne oraz bony towarowe, bony na materiały budowlane, ubrania, zabawki.
Nasz magazyn był otwarty dla darczyńców, tam częstowaliśmy ich kawą, ciastem, ciepłą zupą gulaszową i oczywiście wyrażaliśmy ogromną wdzięczność, wręczaliśmy im dyplomy i serduszka.
Jakie były reakcje obdarowywanych?
To było największe podziękowanie. Czekali na nas jak na aniołów, nie wierzyli, że to się dzieje, nie wierzyli, że to wszystko jest dla nich.
Do dziś nie wiem, jak to się udało. Byliśmy tak zgrani, że tak szybko nam to się udało zrealizować.
Darczyńcy dostali od nas wiadomości i podziękowania od podarowanych.
Czy istnieje taka możliwość, by obdarowane rodziny spotkały się z ich darczyńcami?
Każdy może się spotkać pod warunkiem, że obie strony zgodzą się na takie spotkanie.
Mieliśmy takie szczęście, że znaleźli się fantastyczni darczyńcy i każda rodzina dostała to, co chciała jeszcze więcej.
Komu chcesz jeszcze podziękować za pomoc w realizacji tego wspaniałego przedsięwzięcia?
Bardzo dziękuję wszystkim wolontariuszom oraz pani Bożenie Mulik za udostępnienie pomieszczenia do magazynowania darów, dyrektorowi Zespołu Szkół panu Markowi Kozakowi za możliwość przeprowadzenia szkolenia w budynku szkoły, panu Markowi Ciereszko za pomoc w rozwiezieniu rzeczy do obdarowywanych użyczonym busem Lubomierskiego Centrum Kultury i wsparcie finansowe, którego udzielili nam również: burmistrz pan Mariusz Warowy, Ania, Piotr, Marek, którzy odpowiedzieli na moją prośbę pomocy i wsparcia.
Dziękuję też za pomoc i wsparcie pani Alicji Murawskiej. Pomagała również młodzież.
Co było najtrudniejsze?
Wszystko. Zetknięcie się z tragedią, biedą tych ludzi. Dzięki tak zgranej ekipie wszystko się udało.
A wolontariusze pomagali pomimo tego, że im samym też by się pomoc przydała.
Cieszy mnie bardzo, że dużo osób deklaruje swoją pomoc w działaniach Szlachetnej Paczki w tym roku.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Wszystkim darczyńcom i wolontariuszom należą się słowa wielkiego uznania i ogromne podziękowania za wytrwałą pracę, która przyniosła mnóstwo szczęścia, radości, odmieniła życie tych, którym tak bardzo pomogli.
Tekst: Jadwiga Sieniuć, zdjęcia od pani Agaty Hubskiej