Lubomierz w świątecznej szacie

altanka

 

 

 

 

Święta Bożego Narodzenia to magiczny, rodzinny czas. Oprócz pięknie udekorowanych choinek, wielu świątecznych akcentów w domach, niektórzy dekorują także swoje domy, podwórka. W tym roku takich dekoracji jest dużo mniej niż w ubiegłych latach.

Ale niezmiennie od lat zachwyca widok przepięknie, bajecznie oświetlonej posesji przy ulicy Gryfiogórskiej 1 w Lubomierzu należącej do Państwa Andrzejczaków. Nie inaczej jest także w tym roku.

O rozmowę poprosiłam pana Jerzego Andrzejczaka.

 

Ile to już lat tak pięknie dekorujesz swój dom i podwórko?

Trudno dokładnie powiedzieć, ale to już ponad 20 lat. Zacząłem jeszcze przed 2000 rokiem. W zeszłym roku dekoracja była tylko symboliczna ze względu na moją chorobę. Dekoracji nie było też podczas pandemii covidu. Kiedy rosnące przy domu drzewka były jeszcze małe, to dekoracji też było mniej, a potem sukcesywnie zwiększałem ilość zamontowanych światełek.

 

Ile kompletów światełek zamontowałeś w tym roku?

Obecnie świeci 10 000 żarówek, około 100 kompletów mających po 500, 300, 200 ledów. Te, które mają już kilkanaście lat nadal świecą. W porównaniu do starych żarówek, ledy bardzo obniżyły jakość, to chińskie dziadostwo. Zakupione kilka lat temu nadal są sprawne, a z tegorocznego zakupu kilka jest już do wymiany.

 

Co było najtrudniejsze do zrobienia?

Najtrudniejszy jest moment rozpoczęcia działania. Trzeba przemyśleć, jak porozmieszczać przedłużacze, gdzie się podłączyć do prądu.

Jestem starszy o 20 lat i nie biegam po drabinie.

Staram się umieszczać światełka do dwóch metrów wysokości bo już nie mam takiej kondycji. Pomaga mi w tym syn który przyjeżdża z Warszawy.

Dobrze, że są krzaczki bo jest na czym zawieszać oświetlenie.

W tym roku umieściłem nowe sople, które zawiesiliśmy pod oknami na 1 piętrze. Pomagała mi w tym żona. Jest to nowy element świąteczny, trudny do wykonania, bo na wysokości i w trudno dostępnych miejscach.

Muszę się pochwalić, że w pierwszy dzień Świąt na siatce zauważyłem kopertę z życzeniami od nieznajomych. którzy napisali:

 

„Drodzy Państwo,

Dziękujemy za budowanie świątecznego nastroju. Co roku rozdajemy kartki wyjątkowo ozdobionym miejscom, które szczególnie zwróciły naszą uwagę. Życzymy Państwu zdrowych i spokojnych świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku! W.i D”.

Jest to ślad że moja praca się podoba.

 

Ile czasu zajęło Ci wykonanie tej pracy ?

Pracowałem przez kilka dni, po trochę. Dopisywała mi pogoda. Najpierw trzeba było przejrzeć wszystkie komplety światełek, zobaczyć co świeci.

Następnie przygotować do rozłożenia przedłużacze i rozdzielacze. Wszystko rozplątać i rozwinąć.

 

Dlaczego to robisz?

To już taka moja tradycja. Kilkanaście osób pytało mnie w zeszłym roku, dlaczego nie ma oświetlenia.

Robię to dla siebie, otoczenia, wnuka, bo bardzo to lubi.

Malutka wnuczka 4- miesięczna kiedy zobaczyła oświetlenie, szeroko otworzyła oczka, widać było, że jej jest zaciekawiona.

 

Kiedy będzie demontaż?

Po Trzech Królach. Będę stopniowo ściągał poszczególne elementy. Demontuje się szybciej niż się zakłada.

 

Czy dużo prądu zużywa takie oświetlenie?

Trudno powiedzieć, myślę, że będzie to kwestia w granicach do 100 zł, co spala cała instalacja. Ledy pobierają mało energii a jest ich zdecydowana większość .

 

Czy w przyszłym roku też tak będziesz działał?

Jak dożyjemy, to na pewno coś będzie. Jak będę zdrowy, to będę robił.

Życzę wszystkim szczęśliwego, dobrego, zdrowego całego roku, żebyśmy się w 2025 roku spotkali pod światełkami przy ulicy Gryfiogórskiej 1 w Lubomierzu.

 

Bardzo dziękuję za rozmowę. Przyznam, że zachwyciłam się tą przepiękną, świąteczną dekoracją. Kiedy się tam jest, ma się wrażenie, że przebywa się w krainie cudownej, niezwykle kolorowej baśni, w innym, pięknym, magicznym  świecie.

 

Tekst: Jadwiga Sieniuć. Zdjęcia: JAGA i Jerzy Andrzejczak

 

 

Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp
Email