O tym, że Lubomierz to filmowe miasteczko chyba nikt już nie wątpi. Do bogatego kanonu filmów, które właśnie tutaj powstawały, w tym roku dołączyły dwie kolejne produkcje.
Najpierw pod koniec wakacji kręcone były sceny do komedii „San Escobar” w reżyserii Janusza Błaszkiewicza, który jest jednocześnie autorem scenariusza do filmu i jego producentem.
Filmowcy najpierw pracowali na lubomierskim rynku, po czym na wiele dni przenieśli się do internatu i w jego okolice.
Miałam okazję przyjrzeć się z bliska ich mozolnej pracy. Podziwiałam cierpliwość, skrupulatność, dbałość o każdy szczegół w wielu powstających tam scenach składających się na fabułę filmu. Przyglądałam się też działaniom aktorów, a do pracy na lubomierskim planie filmowym przyjechali, między innymi, Katarzyna Figura, Andrzej Grabowski, Lech Dyblik, Henryk Gołębiewski, Paweł Ryszard Mikołajuw czyli „Popek”, Wojciech Gabryś, aktorzy teatru jeleniogórskiego.
Pani Kasia pamiętała swój festiwalowy pobyt w naszym mieście, podobnie, jak pan Andrzej i pan Lech, wszyscy stwierdzili, że było to dla nich sympatyczne i wzruszające przeżycie.
Na planie filmowym nie zabrakło też miejscowych statystów, wielu humorystycznych akcji, zabawnych wydarzeń.
Niektóre sceny powtarzane były po kilka razy.
I tylko wtedy, kiedy obserwuje się pracę nad powstaniem filmu można się przekonać, jak wiele wysiłku ona wymaga.
Obecnie trwają prace nad montażem tego filmu, który może być gotowy prawdopodobnie pod koniec listopada.
Reżyser zapewnił, że powiadomi nas o dacie premiery filmu, a być może, że właśnie tutaj będzie możliwość zorganizowania prapremiery tej komedii…
Jeszcze na dobre nie zakończyła się praca tej ekipy filmowej, kiedy rozpoczęły się przygotowania do powstawania kolejnego filmu, noszącego roboczy tytuł „Miasto nad wodą”.
Ogłoszony został casting do filmu, mogli się zgłosić wszyscy, którzy zapragnęli przeżyć filmową przygodę.
Trwały też intensywne, nie zawsze łatwe, ustalenia dotyczące udostępnienia miejsc, w których film miał powstawać.
Przez wiele dni pracowała ekipa przygotowująca lubomierski rynek do filmowej roli. Sukcesywnie pojawiały się kolorowe dekoracje, które mocno ożywiły to miejsce, nadały mu przytulności, zmieniły szarość, dodały oryginalności.
Na potrzeby tej międzynarodowej produkcji na budynkach pojawiły się też niemieckie napisy.
Zrobiło się jakby cieplej, ciekawiej. Przygotowanej scenografii dzień i noc pilnowała ochrona planu filmowego.
2 października na placu targowym pojawił się sprzęt niezbędny do realizacji tego przedsięwzięcia. A było tego mnóstwo.
Zdjęcia do filmu rozpoczęły się 3 października i realizowała je międzynarodowa ekipa.
Grali niemieccy aktorzy oraz statyści z Lubomierza i okolic wyłonieni podczas castingu przeprowadzonego przez Agencję Zgrani, która na czas pracy przy filmie miała siedzibę w sali teatralnej.
Było to też miejsce pobytu dla statystów, gdzie byli oni profesjonalnie przygotowywani do wyjścia na plan filmowy. Panowała tu niezwykle serdeczna, rodzinna atmosfera, a statyści byli wspaniale zaopiekowani. Identycznie działo się na planie filmowym.
Wszystkie wskazówki przekazywane były po polsku.
Nagrywane były różne sceny, ale istnieje zakaz publikacji zdjęć z planu filmowego do czasu emisji filmu. Za jego złamanie grozi wysoka kara pieniężna.
Obserwując różnorodność i mnogość nagrywanych tutaj scen do filmu można mieć pewność, że jego fabuła będzie bardzo ciekawa.
Jeszcze w żadnym z powstających tu scen do filmów nie było tyle Lubomierza. A przyglądając się pracy filmowców, sprzętowi, którym się posługują, łatwo zauważyć, jak bardzo wszystko się zmieniło.
Ostatni w tym roku klaps w Lubomierzu padł 15 października.
Ze strony filmowców padła obietnica, że wrócą tu w przyszłym roku by pracować przy kolejnych odcinkach tego serialu.
Być może wtedy już nie będą tak mocno przeszkadzać niektórym mieszkańcom naszego, przecież filmowego miasteczka…
Tekst i zdjęcia: Jadwiga Sieniuć