1 listopada…

cmentarz2

 

 

Ludzie żyją tak długo, jak długo żyje pamięć o nich.

Dzień Wszystkich Świętych, to obok Dnia Zadusznych, jeden z bardziej refleksyjnych i smutnych dni w roku, kiedy myślimy i wspominamy tych, którzy odeszli już do wieczności. To właśnie wtedy, zgodnie z wielowiekową tradycją, 1 listopada odwiedzamy groby bliskich, uczestniczymy w procesji na cmentarzu i nabożeństwie, zapalamy znicze, porządkujemy i stroimy groby.

Dzień Wszystkich Świętych to katolickie święto patronów i męczenników kościoła, które obowiązuje od IV wieku. Na 1 listopada przeniósł je Papież Grzegorz IV w IX wieku. Wcześniej obchodzone było 13 maja.

Dzień Zmarłych na stałe zagościł w kalendarzu katolickim w roku 1311. Stolica Apostolska wprowadziła to święto do liturgii rzymskiej i w przeciągu kilkudziesięciu lat upowszechniło się ono na terenie całego Kościoła Katolickiego.

Dzień Zaduszny, 2 listopada, to dzień modlitw za dusze bliskich zmarłych. Wprowadził je benedektyński opat św. Odylon w 998 roku.

Jednak nie wszędzie na świecie zapala się w tym dniu znicze na grobach i kładzie na nich kwiaty. W kościele prawosławnym świętem zmarłych jest pierwsza niedziela po Wielkanocy. Wtedy rodziny udają się na cmentarz przynosząc posiłki wielkanocne. Odbywają się przyjęcia na grobach. W tradycji kościoła ewangelickiego nie ma Święta Zmarłych. Dniem, w którym myśli się szczególnie o zmarłych jest ostatnia niedziela roku kościelnego przypadająca na koniec listopada. Nazywana jest niedzielą wieczności. Ewangelicy nie uznają modlitw za zmarłych, nie wierzą w czyściec i pośrednictwo świętych. Niedziela wieczności służy wspomnieniu tych, którzy odeszli, jest dniem refleksji nad przemijaniem i własnym życiem.

Jest rzeczą oczywistą i nie budzącą wątpliwości, że cmentarze stanowią ogromną wartość dla kultury, dla poznania przeszłości. Często dla całych tysiącleci cmentarze są jedynym dokumentem i podstawowym źródłem poznawczym. O najstarszych kulturach dowiadujemy się często z odkrytych grobów i cmentarzy.

Nasz lubomierski cmentarz odwiedzamy nie tylko 1 listopada. Większość z nas ma tam groby swoich bliskich i znajomych, są tam też mogiły osób, które zapisały się w historii naszego miasta.

Centrum naszego cmentarza zajmuje duży kościół pw. św. Anny.

Wybudowano go w 1628 roku, rozbudowano w XVII wieku, a przebudowano w 1794 i 1833 roku. Jest to obiekt barokowy. Wyposażenie stanowi XVIII wieczny ołtarz, ambona, obrazy. Po lewej stronie cmentarza, przy murze, stoi kaplica grobowa Krzysztofa Jakuba Solice – Contessy, poety jeleniogórskiego, który zmarł w 1825 roku.

Na lubomierskim cmentarzu znajduje się około 1000 grobów, a wśród nich są te, które upamiętniają bohaterów II wojny światowej. Opiekuje się nimi przeważnie młodzież szkolna.

Tuż po wejściu na cmentarz po lewej stronie znajduje się grób ś.p. Władysława Samsonowicza, oficera I Armii Wojska Polskiego, który zmarł w 1946 roku.

Za kościołem, po prawej stronie, jest kolejna mogiła, w której spoczywa ś.p. Wacław Subocz,  żołnierz I Armii Wojska Polskiego, urodzony 10.01.1913, zmarł 15.08.1946 rok.

Po lewej stronie, mniej więcej pośrodku cmentarza widnieje pomnik, na którym jest napis: „Ofiarom terroru hitlerowskiego poległym w 1945 roku społeczeństwo Lubomierza”.

Na cmentarzu znajduje się również grób pierwszego  Polaka pochowanego tutaj zaraz po wojnie. Spoczywa tam Zdzisław Baojanowski urodzony 04.08.1934, a zmarły 22.09.1945. Jego śmierć nie jest odnotowana ani w księgach USC, ani w księgach parafialnych, a mogiła nie należy do zaniedbanych.

Mało jest już mogił z lat 50- tych.

Wspominamy też zmarłych, których mieliśmy przyjemność poznać, a którzy pochowani są na różnych cmentarzach.

Swoje myśli kierujemy w stronę tych wspaniałych ludzi, którzy odwiedzali nasze miasteczko z okazji corocznych Ogólnopolskich Festiwali Filmów Komediowych.

Z wielkim żalem pożegnaliśmy bohaterów filmu „Sami Swoi”. Bardzo trudno uwierzyć w to, że już nigdy nie przyjadą do Lubomierza: ś.p.: Ilona Kuśmierska – Kocyłak, Sylwester Chęciński, Jerzy Janeczek, Wojciech Kilar, Eliasz Kuziemski, Małgorzata Rożniatowska, Zofia Czerwińska, Stanisław Mikulski, Andrzej Kopiczyński, Krzysztof Kowalewski, Wojciech Siemion, Zygmunt Bielawski, Jerzy Turek, Witold Pyrkosz, Roman Kłosowski, Piotr Machalica, Ryszard Kotys, Piotr Łazarkiewicz, Marek Perepeczko, Bronisław Cieślak, Marek Frąckowiak, Dariusz Gnatowski, Tadeusz Kosarewicz, Jerzy Cnota, Mirosław Wróbel, Jerzy Rutowicz, Krzysztof Kiersznowski, Hanka Bielicka, Maria Bujas, Zbigniew Wodecki. Pozostały po nich piękne wspomnienia i zdjęcia. I chociaż nie możemy zapalić zniczy na Ich grobach, swoje myśli kierujemy także w Ich stronę…

Ludzkie życie porównać można do skomplikowanej układanki, której złożoność w całej pełni dostrzegamy po śmierci. Zajęci rozmaitymi sprawami, w codziennym biegu, wierzymy, że jeszcze jest dużo czasu, że zdążymy spotkać się z bliskimi, przyjaciółmi, znajomymi, że sobie porozmawiamy, wspólnie spędzimy czas… Nadzieja ta jednak czasem zawodzi, a śmierć niekiedy bywa szybsza od naszych planów. Pozostaje wówczas smutek, żal, niewypowiedziane słowa…wspomnienia, fotografie…

 

P.S.

Z informacji uzyskanej w naszym USC wynika, że w tym roku od stycznia zmarło w naszej gminie 61 osób (urodziło się w tym czasie 22 dzieci).

 

 

Tekst i zdjęcia: Jadwiga Sieniuć

Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp
Email