Dawna kopalnia w Radoniowie

kopalnia5

Jeśli ktoś lubi piesze lub rowerowe wędrówki, to serdecznie zachęcam do spaceru, przejażdżki około 3 km trasą. Udajemy się w kierunku Szkoły Podstawowej w Lubomierzu. Następnie drogą wzdłuż dawnych murów obronnych dochodzimy do miejsca, gdzie dawnej znajdowały się korty tenisowe, a wcześniej był tam cmentarz ewangelicki. Po przeciwnej stronie od wejścia na dawne korty, w lewo widać polną dróżkę. To właśnie nią maszerujemy przed siebie. Trasa wśród traw, krzewów dostarcza nam pięknych wrażeń wzrokowych. Widoki są fantastyczne. Im dalej idziemy, tym więcej widzimy. Podziwiamy z daleka kościół w Olesznej Podgórskiej, naszą świątynię, widzimy ul. Gryfiogórską, pagórki i wzniesienia. Pokonywana przez nas droga jest kręta i wyboista, ale to nie przeszkadza, by przechodząc przez szpaler ciasno rosnących drzew dotrzeć do miejsca, gdzie dawnej znajdowała się kopalnia uranu. To miejsce dziś jest zarośnięte i słabo przypomina dawne kopalniane budowle.

W 1952 r. na zboczach góry Głębiec odkryto złoża smółki uranowej W 1953 zbudowano kopalnię uranu i powstał szyb o głębokości 127 metrów. Dwa lata później w kopalni powstaje II szyb o głębokości 280 metrów. To właśnie w Radoniowie wydobywano wówczas najwięcej czystego uranu – 345 kg. Kopalnia rudy uranowej zajmowała powierzchnię 154,56 ha.

Pracowali tam Polacy pod specjalnym nadzorem żołnierzy radzieckich – tak było do 1961 roku. Po przejściu kopalni pod polski zarząd wydobycie uranu nadzorował Urząd Bezpieczeństwa. Kopalnia funkcjonowała do 1963r. i była filią Zakładów R-1 w Kowarach. Dokumentacja kopalni była oznaczona kryptonimem „Ściśle tajne” i odtajnienie nastąpiło dopiero w latach 90-tych. Nikomu nie wolno było fotografować kopalni ani hałd górniczych.

 

 Pracujący tam górnicy po latach wspominali, że warunki pracy były bardzo ciężkie, na początku nie było ani szatni ani żadnej łaźni. Nikt wtedy nie wiedział, w jak szkodliwych warunkach pracuje i gdyby ktoś powiedział, że pracuje w uranie, z miejsca zostałby zwolniony. Płace były bardzo dobre.

Górnicy przychodzili w tych samych ubraniach i w tych samych pracowali. Dopiero później, jak władzę zaczęli przejmować Polacy, to górnicy dowiedzieli się o zagrożeniach dla życia i zdrowia. Nie wolno im było brać jedzenia pod ziemię i nie pić tam wody. Zaczęły się wykłady na temat szkodliwości uranu, obowiązkowe mycie w łaźni. Każdy górnik dostał drelichowe ubranie robocze i biały nieprzemakalny płaszcz. Po skończonej pracy, przed wyjazdem na górę, górnicy byli badani specjalnym aparatem i jak ten “wył”, to musieli wracać pod prysznic. Pracownicy byli dowożeni z Wlenia, Jeleniej Góry, Marciszowa, Maciejowca , Janowic i Lubomierza. Na zmianie pracowało ok. 50 osób, praca była trzyzmianowa, w sumie pracowało tam ok. 150 osób. Wielu z nich umarło w młodym wieku.

 

Oglądamy miejsca po zasypanych szybach i udajemy się w dalszą drogę. Zbliżamy się do Radoniowa. Dochodzimy do głównej drogi i stąd już blisko do Lubomierza. Trasę można też pokonać w odwrotnym kierunku, rozpoczynając swą wędrówkę w Radoniowie. Wówczas wyjdziemy na drogę przy szkole. Można wędrować z kijkami , będzie nieco łatwiej.

Warto spróbować!

(JAGA)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email